<title_newspaper="Życie Warszawy">
<title_article="Pierwsze wrażenia">
<author_1="Jacek Wołowski">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="6">
<date="1951-06-12">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
To cmentarz żołnierzy radzieckich, którzy wraz z polską armią ziemie te wyzwalali.
Przyjechałem do Zakładów Azotowych Kędzierzyn i od dwóch dni po nich łażę, ale szczerze mówiąc nie ogarnąłem jeszcze całego ogromu wielkiej budowli. Zakłady Azotowe Kędzierzyn mają być dla przemysłu azotowego tym, czym dla przemysłu hutniczego stać się ma Nowa Huta. Już w roku 1953 produkcja tych zakładów będzie wynosiła kilka razy więcej, niż produkcja największej tego typu fabryki w Mościcach.
Na razie dla przybysza istny chaos problemów, spostrzeżeń, uwag. Na olbrzymim terenie kombinatu, plątanina rurociągów idących po ziemi i zawieszonych na słupach w powietrzu. Wśród bujnych krzewów stare, poniemieckie bunkry, obok nich wiotkie siatki stalowych rusztowań, świeżo pomalowanych czerwoną farbą, mającą je chronić przed rdzą.
Ruiny hal fabrycznych zburzonych przez wojnę, będących jedyną pozostałością wielkich zakładów chemicznych, które Niemcy tu wybudowali, sąsiadują z nowymi, niedawno wzniesionymi halami, świeżo otynkowanymi, pomalowanymi na biało, pachnącymi świeżyzną.
Słychać ciężki stukot młotów i warkot świdrów pneumatycznych, zgrzyt pił, nawoływania ludzi.
Na gruzach niemieckich zakładów powstaje nowe socjalistyczne budownictwo.
Ruszyłem w stronę osiedla robotniczego, gdzie wyznaczono mi kwaterę. Osiedle zajmuje przestrzeń niemniejszą niż kombinat, a więc olbrzymią. Budowa tego osiedla jest znacznie bardziej zaawansowana, niż budowa kombinatu. Jest piękny Dom Kultury, wielka pływalnia, powstaje boisko sportowe, już są domy robotnicze, a każdy z nich otoczony jest ogródkiem. Są oczywiście i sklepy. Jest zakład fryzjerski, jest wreszcie wielki kiosk, gdzie z okazji Dnia Prasy wymalowano wielkimi literami napis: „Prasa to potęga”. Niestety, żadnej gazety dostać nie można. Podobno nie opłacało się otworzyć kiosku z gazetami w zakładzie, zatrudniającym tysiące ludzi… Może, gdy liczba robotników wzrośnie jak to jest planowane, ktoś zainteresuje się sprawą sprowadzania gazet do kombinatu. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>